czwartek, 18 maja 2017

A ja tak się relaksuję

Dzisiaj kursując po raz kolejny do miasta i z powrotem plułam sobie w brodę, że jednak lepiej było zostać w bloku. Mieć wygodnie sklep pod nosem, dzieci puszczać na piechotę do szkoły i plac zabaw. Żyć nie umierać. Wszędzie blisko, wygodnie i "miastowo". I taka byłam zła, że z tej złości poszłam sadzić ogórki i pomidorki, co to mi je moja A hodowała od zimy. I jak tak sadziłam te dobra, to nagle zauważyłam, że nie jestem sama, bo 5 m ode mnie zajada orzeszki wiewiórka, a na drzewie siedzi jakiś dziwny ptaszek i pięknie śpiewa. I stwierdziłam, że najzwyczajniej w świecie głupia jestem, że choć przez moment pomyślałam, że tam mogłoby być lepiej. Ja wiem, że nie  każdy na wieś, ale ja tak i owszem. Pomimo tego, że całe życie spędziłam w blokach, ciasnych mieszkaniach, wspólnych pokojach...a po ciężkiej pracy w ogrodzie, relaksuję się :) o!





1 komentarz:

  1. I ja tez wole wieś tylko u mnie nie bedzie komu sadzic te ogorki :-p

    OdpowiedzUsuń