Przypadkiem trafiłam na post pewnej oburzonej Pani Mamy, której to syn próbował wejść w trampkach do klubu i nie został wpuszczony właśnie ze względu na obuwie. Od razu z przekąsem, że Pan Ochroniarz pewnie nie wie, że w "niektórych" kręgach trampki zastąpiły lakierki, zaraz pojawiły się komentarze w stylu "jakaś komedia", "kultura wyższa", "szok" itd itd. Prześmiewczo i oczywiście kulturalnie - przepraszam, z kulturą wyższą, z wyższym kulturalnym przekąsem, z wyższą kulturalną szpilą. A ja akurat uważam, że Pani Mama zachowała się w stylu "ale wieśniaki, na moim syneczku się nie poznali, w trampkach nie wpuścili, chodź chodź syneczku, oni nie wiedzą co to kultura, co to moda, wręcz haute couture.
No cóż...każdy może ustalić sobie zasady jakie chce. A co jeśli Pan Właściciel klubu nie lubi chłopców w trampkach, bo właśnie taki uprowadził mu piękną żonę? albo ma uraz do całej rzeszy metroseksualnych chłopaczków w trampkach i rurkach, jakich teraz pełno na ulicach? i po prostu nie chce ich w swoim klubie? Nie twierdzę, że Syn Pani Mamy właśnie taki jest, nie widziałam gościa na oczy i może fajny z niego facet, no ale tak już na tym świecie jest, że mamy knajpy, w których przy wejściu np. obcinają panom krawaty, a kobietom ramiączka od staników, w innych nie wpuszczają w butach sportowych, a jak właściciel ma ochotę, to i w czerwonych butach może nie wpuszczać, a co. Każdy ustala swoje zasady, a jeśli chcę iść do niego, muszę się dostosować. U mnie w domu chodzi się w butach i goście nie muszą ich zdejmować, ale to nie znaczy, że u koleżanki, w której domu buty zdejmuje się w drzwiach, wejdę po swojemu. Idę do niej i szanuję jej zasady. Tak po prostu. Byłam świadkiem jak dwie Amerykanki błagały przy wejściu do Watykanu, aby je wyjątkowo wpuścić z odsłoniętymi ramionami, ale obsługa była nieugięta. I zaraz może ktoś się oburzyć - ale jak to porównywać klub młodzieżowy do Watykanu, idiotka jakaś. Ano nie idiotka, tylko zasada jest zasadą, a my albo się dostosujemy, albo idźmy sobie gdzieś, gdzie nas wpuszczą. Na całym świecie tak jest. Bez zbędnych komentarzy, świętego oburzenia i wyśmiewania, bo takie zachowanie obok kultury również nie stoi....
I od razu zaznaczam, że moim celem nie było obrażenie kogokolwiek, a Pani Mama posłużyła jako kompletnie przypadkowy i anonimowy przykład.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz