czwartek, 14 kwietnia 2016

Nuda raczej mi nie grozi

- Nie nudzisz się na tym macierzyńskim? Co to można robić w domu przez cały dzień?! Chyba nic!

Wstałam o godz. 5.30, bo Zu jest z tych dzieci, które wstają wcześnie. Trochę się z nią bawiłam, a trochę przysypiałam. Potem obudziłam starsze dzieci, zrobiłam śniadanie, kanapki, fryzurę Nitce, nakarmiłam Zu, ubrałam i zawiozłyśmy starszaków do szkoły. Wróciłam ze szkoły, Zu była głodna, więc jedzenie, potem sprzątanie, a w międzyczasie zabawa z Zu. Nastawiłam pralkę, uśpiłam Zu, rozwiesiłam pranie, nastawiłam następne, ugotowałam obiad, dokończyłam sprzątanie. Trochę poprasowałam, obudziła się Zu, no to znowu przewijanie, karmienie, zabawa. W międzyczasie udało mi się wypić kawę, pierwsza połowa była za gorąca, druga zdecydowanie za zimna. Znowu rozwiesiłam pranie, wyszłam z Zu na spacer, wróciłam, nakarmiłam, pojechałyśmy do szkoły po dzieci. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do sklepu na szybkie zakupy, zajęły nam 40 minut i wyszliśmy z pełnym koszykiem. W domu dałam dzieciom obiad i zagoniłam do lekcji. Oni odrabiali, ja zajmowałam się Zu. Sprawdziłam lekcje, przepytałam Dede z angielskiego, a Nitkę z wiersza na pamięć. Przyjechał M, zamieniliśmy kilka słów i wyszłam do fitness klubu poćwiczyć. Wróciłam wieczorem, zrobiłam kolację, pogadałam z dziećmi i M, położyłam dzieci spać. Ufff, włączyłam telewizor, przy głupim odmóżdżającym filmie zasiadłam za deską do prasowania. I prasowałam do północy. Poszłam spać. Tak nudzę się, nic nie robię, całymi dniami się relaksuję, bo przecież praca w domu, to nie praca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz