niedziela, 10 kwietnia 2016

Postanowiłam sie wyspać

Jestem zmęczona. Zu budzi się w nocy raz lub dwa, a na dzień dobry wstaje po 5, czasem ok 6 rano. Ostatnio całą noc przespałam w 2014, to trochę dawno. Staram się chodzić spać wcześniej, ale nie zawsze to się udaje. Są przecież jeszcze inne dzieci i pożyć sama dla siebie też mam ochotę. No ale zmęczenie sięgnęło zenitu i postanowiłam się wyspać. Przynajmniej miałam taki chytry i znakomity plan. Wyszło mi wcześnie czyli godzina 22.30. Ach jak będę sobie spać, a rano wstanę jak skowronek, uśmiechnięta i wypoczęta z pieśnią na ustach "jak dobrze wstać skoro świt". Albo jak mała Ruda (Przyjaciółkaodlat - czas zacząć je rozróżniać), którą mama skoro świt szorowała w wannie, a następnie wiozła autobusem do przedszkola. W autobusie było szaro i ponuro, wszędzie ziewający i przysypiający ludzie i nagle wsiadała Ona - dziewczynka z płomieniem we włosach, która darła się na całe gardło "ooood rana mam dobry humooor". No to właśnie tak sobie wyobraziłam siebie. Wyspaną i radosną. Położyłam się więc zgodnie z planem i spałam. Do 1.30. Potem nagle usłyszałam głos - "mamoooo, zrzygałam się". Z trudem otworzyłam oczy - przy łóżku stała Nitka. Zerwałam się jak poparzona, poszłam do jej pokoju, rzeczywiście, pościel udekorowana w fantazyjne wzory. No cóż. Jak już to wszystko udało mi się okiełznać było po godzinie 2, położyłam się w nadziei, że to może jakaś chwilowa niedyspozycja. Jakże się myliłam. O 3 przy łóżku znowu pojawiła się zjawa - "mamoooo, znowu się zrzygałam". Jakieś 15 minut później kładłam się już bez nadziei i słusznie, bo o 4.20 sytuacja powtórzyła się. A o godzinie 6 wstała Zu. Następnego dnia znowu postanowiłam się wyspać. Położyłam Zu i siebie o 18. Kiedy wstałam na chwilę ok 21, M zapytał - masz zamiar długo jeszcze tak spać? Nawet nie skomentowałam, wróciłam do łóżka i padłam bez życia. I z małymi przerwami spałam 12 godzin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz