piątek, 7 października 2016

A miało być tak miło

   W piątki po pracy chodzę na siłownię. Dlatego wczoraj wieczorem przygotowałam się, spakowałam i wszystko ustaliłam co do minuty. Kiedy coś jest zaplanowane, na pewno się uda i nie ma prawa się sypnąć. Po skończonej pracy radośnie pędziłam na złamanie karku żeby zdążyć na umówioną godzinę, bo jeśli nie zdążę, przedłuży mi się trening, wtedy padnie cały misternie stworzony plan. Spóźnię się po dzieci do szkoły, przez to mój tata opiekujący się Zu wyjdzie ode mnie później, a przez to mój mały bratanek spóźni się do szkoły muzycznej na zajęcia. Przy takich transakcjach wiązanych pośpiech jest wskazany. Wpadam na siłownię, pani z recepcji wie jak jest, więc bez zbędnych ceregieli podaje kluczyk do szafki. Wpadam do szatni, już zaraz sobie poćwiczę ach ach, jak się cieszę, jak mi cudownie na samą myśl, czekałam na tę chwilę od wtorku, a na wycisk byłam gotowa od rana. Raz dwa! nie ma czasu do stracenia! W błyskawicznym tempie przebieram się, coś zdejmuję coś tam zakładam. I nagle z moich ust wyrywa mi się głośne "oooo nieee!!!! jasna dupa!!!! Pani w szatni patrzy zdziwiona. Tak się śpieszyłam i cieszyłam jak głupia, a ...zapomniałam butów. Na nic mój pośpiech k.....$#@%^&%$##$%*()^%@@@!$ mać. Wściekła na siebie wychodzę z siłowni. No to mam 1,5 wolnej godziny. Jestem taka zła, że muszę coś ze sobą zrobić. Obok jest sklep z gospodarstwem domowym. Po krótkim zastanowieniu stwierdzam, że no dobra może być. Wchodzę do środka, po pół godzinie wychodzę z miseczkami, pokrywkami, sitkiem, łyżką do butów, łapką na muchy, drewnianą łyżeczką do odmierzania mąki oraz blachą do ciasta. Po cholerę mi to wszystko to nie wiem, a szczególnie blacha do ciasta, którego nie piekę. Ze złością rzucam to do bagażnika. Jest lepiej, ale nadal jestem zła. Wchodzę więc do następnego sklepu, tym razem z ubraniami. Tylko jedna rzecz - myślę sobie. Po pół godzinie wychodzę z hurtową ilością skarpet dla dzieci oraz parą spodni na siłownię dla siebie, szkoda, że nie mieli butów. Miało być tak miło, miałam poćwiczyć, spalić zbędne kalorie, odstresować się, a jedyne co się wydarzyło to to, że doszłam do wniosku, że jeśli jeszcze parę razy zapomnę czegoś na siłownię, to będę musiała wyrobić sobie kartę kredytową.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz