M i Dede raz w roku jeżdżą na męski wypad w góry. Dlatego Nitka mówi
- Mamooo, może i my byśmy gdzieś razem pojechały, na przykład do cioci Żeni, do Rzymu na babski wypad?
Hmmm, tak ładnie prosi, zbliżają się ferie, może by tak rzeczywiście. Pytam Żenię co ona na to? Wpadajcie, a jakże. No to komunikuję pozostałym domownikom, że się wybieramy. Na to odzywa się Dede
- A ja? Co ze mną? Tak dawno byłem u cioci, już nic nie pamiętam. Ja też chcę do Rzymu!
No dobra. Myślę sobie, babski wyjazd, ale niech ma. Za chwilę odzywa się M
- A co zrobisz z Zu? - pyta przebiegle
- Yyyyy, myślałam, że zostanie z Tobą...- uśmiecham się najpiękniej jak mogę, ale M nie taki głupi, widzi jak z mojej kieszeni wystaje głowa żmii
- No to jedźmy razem - odpowiada M - ja też dawno nie byłem w Rzymie
No i z babskiego dwuosobowego wyjazdu zrobiła się rodzinna wyprawa.. Ja myślicie? Wypocznę? Na tym "babskim" wyjeździe? Hę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz