niedziela, 22 stycznia 2017

Z dziećmi nigdy nie planuj. Niczego.

Zu dostała gorączki. Wysokiej, takiej co nie chce spaść przez 3 dni albo i dłużej, kaszel i katar, że krople niewiele pomagają. Dwa dni później ja również mam katar i kaszel. O! jest i gorączka, której nie mogę się pozbyć przez 3 dni. Kiedy wszystko mija i już uśmiech wypływa na moją twarz, dotykam czoła Dede. No tak, gorączka. Kolejne 3 dni, katar i kaszel też już są. Lekarze, leki, siedzenie przez tydzień w domu i wyciąganie na prostą. Za dwa dni wylot. Czeka Rzym, Neapol, musimy być zdrowi. Ufff udało się, wszystko minęło, spokojnie pakuję walizki. Noc przed wylotem Zu dostaje 40 stopniowej gorączki, która trwa i trwa...i to uczucie, kiedy wiesz, że właśnie Twój samolot startuje i już nie zjesz czekającej na Ciebie lasanii...



Żenia zrobiła mi zdjęcie mojej wczorajszej kolacji. Mogę sobie na nią jedynie popatrzeć...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz