Zu wywlekła jakieś małe plastikowe potworki sztuk siedem i pojedynczo mi je podaje mówiąc "posie", ja muszę je pojedynczo odbierać i przy każdym powiedzieć "dziękuję" i potem na odwrót, ja podaję i mówię "proszę", ona za każdym "kuję" i ustawia na stoliczku. I tak w kółko. Mija pół godziny. Ciągle to samo. Powinnam posprzątać i ugotować obiad, ale nie mogę się oderwać, Zu wyraźnie nie ma zamiaru robić przerwy. Zaczynam sobie przypominać siebie sprzed 11 lat, kiedy to Dede, moje pierwsze dziecko, a ja młoda i niedoświadczona, również raczył mnie takimi zabawami. Jak ja wtedy się niecierpliwiłam, jak nie chciałam, jak rozmyślałam, że marnuję swój cenny czas, że mogłabym więcej, lepiej blablabla. Wiecznie porównywałam się do innych lepszych mam.
- Ja chodzę z moim dzieckiem na spacery, codziennie 3 godziny - mówiła jedna. No to ja zestresowana, że też powinnam, tylko jak, kiedy Dede drze się w wózku wniebogłosy?! Zła matka, nie umiem dziecka wyprowadzić na spacer.
- Ja gotuję codziennie dziecku obiad z dwóch dań - prawiła druga. A ja? Czułam wyrzuty sumienia otwierając kolejny słoiczek. Zła matka, nie gotuję dziecku obiadków.
- Ja zawsze i wszystko dziecku prasuję. Ty nie?! - dziwiła się inna. Ja prasowałam albo nie, bywało różnie. Zła matka, powinnam prasować.
- Moje budzi się raz w nocy i śpi do 10 rano - chwaliła się następna. Ja od 6 rano na nogach, rozczochrana, niewyspana, liczyłam na palcach ile razy tej nocy obudził się Dede. Zła matka, nie potrafię zrobić tak żeby dziecko spało.
I tak w kółko. Wiecznie coś, wieczne porównania, z których ciągle wychodziłam na minus. Poczucie winy spychało mnie coraz niżej i niżej. Uważałam się za beznadziejną matkę, żonę, bo nie byłam jak te inne.
Teraz, kiedy jestem o te 11 lat starsza i mądrzejsza, odpowiedziałabym tym wszystkim, które czuły się takie lepsze, mądrzejsze - A JA NIE! Bez stresu. Czego Wam wszystkim Młode Mamy życzę. Nie dajcie się. Wasze dzieci, Wasze życie. Każde jest inne. I nie czujcie się gorsze, bo jeśli dajecie swoim dzieciom miłość, radość i opiekę, to mają wszystko czego potrzebują. Idę dalej marnotrawić czas, oglądając rysunki Nitki, słuchając opowieści Dede i stawiając już 68 raz wieżę z klocków dla Zu. O!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz