A propos relaksowania się, a raczej chęci, przypomniała mi się jeszcze jedna zabawna historia. To było kilka lat temu 3, może 4. Postanowiłam odpocząć w wannie, był wczesny wieczór, dzieci bawiły się, M coś oglądał, pełen luz. Napuściłam więc wody, narobiłam piany i wlazłam. Warto tu dodać, że w tej łazience nie można się zamknąć Emotikon smile Po kilku minutach przyszła (mała jeszcze wtedy) Nitka i jak zobaczyła, że się kąpię – "mamoooo, mogę do Ciebie?" - "no pewnie, właź". Za chwilę pojawił się Dede – "o kąpiemy się!" - zauważył rezolutnie, szybko, bez zbędnego pytania rozebrał się i już siedział w wannie. Wanna nie jest niestety tak duża, więc już nie mogłam sobie wygodnie leżeć, tylko musiałam siedzieć zwinięta w kulkę i zajadać się zupami i innymi daniami z piany, którymi częstowały mnie dzieci. Jakby tego było mało po kilku minutach wszedł kot Rysiek usiadł na brzegu wanny i patrzył co robimy!!!! To jeszcze nie koniec!!! Zaraz wszedł M zdziwiony, że w domu jakoś cicho i pyta –"a co Wy wszyscy tu robicie?" Za nim weszła jeszcze Negra machając ogonem na wszystkie strony i ciesząc się, ze w końcu nas znalazła. "Relaksuję się w samotności" - odpowiedziałam smętnie.
I tak mamy cały czas. Dom jest naprawdę duży, a my zazwyczaj siedzimy razem na kilku metrach kwadratowych Emotikon smile i z przerażeniem myślę o dniu, w którym moje dzieci przypomną sobie, że mają swoje pokoje i zaczną się w nich zamykać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz