wtorek, 1 grudnia 2015
Poranek z Nitką
Ktoś mi mówił, że wychowywanie dziewczynek jest trudniejsze i muszę przyznać, że z każdym dniem przekonuję się, że ten ktoś miał rację :) Nitka jest grzeczną dziewczynką i nie mogę powiedzieć żebym miała z nią dużo problemów, ale niektóre zachowania powalają. Ponieważ moim pierwszym dzieckiem był chłopiec, zaskoczyło mnie to, że w wieku 3 lat mała dziewczynka może się awanturować o to w czym pójdzie do przedszkola. Nagle okazało się, że teksty w stylu - "to do tego nie pasuje", bądź "ja w tych rajstopach nie wyjdę" itp. są na porządku dziennym. Przekonałam się również, że rzeczywiście z gumkami i spinkami jest tak, że ile by się ich nie kupiło, to nigdy ich nie ma. Zawsze dostają cudownych maleńkich nóżek lub skrzydełek i bezpowrotnie opuszczają dom. Nitka jest też bardziej skomplikowana, częściej niż Dede próbuje załatwić coś płaczem bądź robić jakieś dziwne podchody, nie mówiąc wprost o co jej chodzi i trudniej coś od niej wyegzekwować. Myślę, że małe kobietki od małego mają manipulację we krwi.
Dzisiaj rano Nitka robiła wszystko by się spóźnić do szkoły. Najpierw nie chciała się umyć i ubrać (jak zwykle), potem wymyślała co chce na śniadanie (jak zwykle), potem tańczyła przed lustrem, jednocześnie patrząc i podziwiając się jaka ona piękna i śpiewała do mikrofonu piosenki w j.angielskim, używając przy tym tak trudnych słów, że sam Anglik by nie zrozumiał. Kiedy powiedziałam jej, żeby już skończyła i się szykowała, krzyknęła - "nie widzisz, że jestem zajęta, KOBIETO??!!!" Następnie wzięła do ręki 20 złotowy banknot i machała nim, jednocześnie udając, że pali papierosa (ode mnie tego nie wzięła, nie macham pieniędzmi, ani nie palę). Do akcji wkroczył Dede szybciej niż ja i zaczął ją "prostować", wtedy Nitka zaczęła się tłumaczyć, że ona tak powiedziała do Zu, a nie do mnie, tylko nie wiem dlaczego po kilku minatach zaczęła przepraszać mnie a nie ją :) Zanim wyszliśmy z domu, zdążyła zrobić jeszcze zamieszanie wokół zapinania butów i koloru rękawiczek - bo nie mogła się zdecydować, na które ma dzisiaj ochotę. Następnie prawie się rozpłakała, że nie czekamy na nią i chcemy pojechać bez niej - należy zauważyć fakt, że właśnie JĄ odwoziłam do szkoły - bez niej pewnie byłoby szybciej, tylko w tej sytuacji jakoś bez sensu, ale tego nie zauważyła. Była zajęta lamentowaniem, że chcieliśmy zawieźć ją do szkoły bez niej!!! Jak się okazuje, zawsze można znaleźć powód do awantury. Kiedy patrzę na uśmiechającą się Zu, skóra mi cierpnie na myśl o tym, co czeka mnie za kilka lat.
Oto rzeczy wykorzystane dzisiaj do zabawy przed szkołą - lekcje oczywiście na rano i trzeba się spieszyć :)
Nitka - cudowna dziewczynka, która sprawia, że macierzyństwo staje się wyzwaniem :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz