czwartek, 10 grudnia 2015

Mazury

Z M i grupą przyjaciół uwielbiamy Mazury. Kiedyś spędzaliśmy tam część każdych wakacji, mieszkając w namiotach, pływając w jeziorze, czasem kajakami i pontonem, łowiąc ryby i śpiewając piosenki przy ognisku. Cudowne beztroskie czasy, kiedy pieniędzy było tyle co nic, więc żywiliśmy się tym co kto miał plus co kto złowił. Zawsze musiało wystarczyć na piwo "Żagiel" oraz papierosy. W dużych ilościach. Bo przy ognisku to schodzi. Trzy lata temu stwierdziliśmy, że już czas zabrać tam nasze dzieci i zarazić ich miłością do Mazur. Dzieci się zaraziły, a jakże. Dede i Nitka z radością korzystali ze wszystkich uroków, zwiedzaliśmy, pokazywaliśmy, opowiadaliśmy. Dzieciom się podobało. Chodziły też z nami na ryby. Któregoś razu poszedł ze mną tylko Dede. Wzięłam wszystko co potrzebne i piwo, bo bez tego podczas łowienia ryb, to jakoś tak pusto :). Kiedy złowiliśmy już kilka sztuk, zobaczyłam, że biedne ryby bardzo chcą się uwolnić z siatki zanurzonej w wodzie, więc postanowiłam skrócić ich męki. Powiedziałam do Dede – "idź synku na chwilę na koniec pomostu, bo ja będę zabijać ryby i nie chcę żebyś patrzył". Dede posłusznie poszedł i zajął się grzebaniem w piasku. Wtedy zorientowałam się, że nie mam żadnego narzędzia do zabijania ryb, ale pusta już butelka po piwie świetnie się nada. No więc wyjmowałam po kolei ryby z siatki i zapamiętale waliłam w łby, no niestety, brutalne, wiem, ale uderzenie mam ok, więc obyło się bez męczarni. W końcu trafiłam na jakąś oporną, którą musiałam walnąć kilka razy, mówiąc przy tym - "cholera jasna, nie mogę jej zabić". Wydawało mi się, że Dede nic nie widział ani nie słyszał. Do czasu, aż wróciliśmy z wakacji i dzieci kąpiąc się w wannie, bawiły się w łowienie ryb. Wszystko robili jak należy, zdrętwiałam tylko, jak usłyszałam z łazienki głos Dede – "cholera nie mogę jej zabić", szybko weszłam, a tam moja córka trzymała plastikową rybę a syn uderzał w łeb tej ryby jakąś plastikową butelką. Chyba jednak coś słyszał i widział z tego końca pomostu.




Oto na tym pomoście odbywały się te straszne sceny z życia ryb, które wpadły w moje ręce !!! 
W oddali M z dziećmi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz