Posprzątałam (ja ciągle sprzątam, a najgorsze, że efektów nie widać), poprałam, poprasowałam, posprawdzałam lekcje i ogólnie narobiłam się po same łokcie, pachy czy uszy. Zu poszła spać, mam chwilę dla siebie. Zrobiłam sobie kawę, siadłam na kanapie, włączyłam muzykę i….po 15 sekundach pojawiło się któreś z nich, już nie wiem które, to bez znaczenia. To włączyło telewizor, zaraz przyszło następne i zaczęło gadać. Najpierw kłócili się o pilota, potem o miejsce na kanapie (podobno jest miejsce pierwsze i drugie), wszystko bardzo głośno, potem zaczęli biegać dookoła mnie, potem Nitka zaczęła skarżyć, Dede zaczął się tłumaczyć (jakby mnie obok nie było i jakbym nic nie słyszała), darli się jeszcze głośniej, siedząc jedno po mojej lewej, drugie po prawej stronie. Ja w środku patrzyłam tylko przed siebie, bez reakcji. Miałam prawdziwie mordercze myśli, ale zaraz mi przeszły, bo Zu się obudziła i też zaczęła się drzeć. I już zapomniałam, że właśnie miałam chwilę dla siebie. Ale i tak wcale nie chcę żeby dorośli :)
To rozwalone futro, to niejaki Lolek, ten to potrafi się relaksować. W sumie zimą nie zajmuje się niczym innym :)
Emotikon smile

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz