poniedziałek, 5 września 2016
Powinnaś...
Normalne już jest, że gdy moi rodzice wpadają do mnie, natychmiast zauważają, że trawa nieskoszona, albo bałagan, albo że dzieci za długo siedzą przed komputerem, albo nie tak chodzą, jedzą również nie to co trzeba, bo dzieci mojego Starszego Brata to wszystko....(Już raz o tym pisałam https://calkiemniezwyklamama.blogspot.com/2015/12/najazd.html). Za każdym razem coś, dużo krytyki, mało pochwał i wieczne "powinnaś...". Dzisiaj wiedząc, że przyjadą posiedzieć z Zu podczas mojej nieobecności, posprzątałam, poprasowałam i porobiłam różne inne "po...", byłam zadowolona z siebie jak nigdy, bo według mnie nie było się do czego przyczepić. Taka byłam sprytna. Ha! Jednak kiedy wróciłam po kilku godzinach do domu dowiedziałam się jak bardzo się myliłam. Na temat sprzątania, czy innych koniecznych poprawek w domu nie padło nawet słowo, a jakże. Za to dowiedziałam się, że jestem za gruba i powinnam się odchudzić pracując w ogrodzie tak intensywnie, że będzie się ze mnie lał pot - oto cenna uwaga mojego Taty. Zrobiłam więc sobie pyszną kawę ("po co kupujesz ten ekspres, pewnie będzie stał bezużytecznie!!!") wyjęłam z lodówki deser z malinami i mascarpone zrobiony dzień wcześniej, usiadłam przy stole i zeżarłam to na ich oczach. Dobre rady zawsze w cenie jak mówili w reklamie jakiegoś gówna na papierze dla pań domu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz