czwartek, 3 grudnia 2015
Polisa? ale co to?
Nie jestem asertywna. Mój M twierdzi, że jeśli chodzi o niego, to mam aż za dużo asertywności, ale ogólnie raczej nie. Dlatego padam często ofiarą różnych ludzi - wykorzystywaczy. Coś zrobić, coś podwieźć, w czymś pomóc, nie ma problemu. Zazwyczaj nie patrzę na to, że robię coś własnym kosztem, ale na to, że robię dobrze komuś, bo go lubię. Wzajemności zazwyczaj nie zauważam. No taka jestem, ale walczę z tym jak mogę, bo w końcu z wiekiem człowiek mądrzeje. Dzisiaj miałam spotkanie z Panem z firmy, która zajmuje się ubezpieczeniami na życie itp. Już ponad 10 lat temu coś tam wykupiłam, 5 lat temu z tego rezygnowałam i oczywiście wtedy Pan namówił mnie na kolejne ubezpieczenie. Z tamtego starego zrezygnowałam, ale uwikłałam się w nastepne 10-letnie i tak w kółko, Kręcą mnie jak mogą, bo głupia jestem i nie potrafię odmówić. No i dzisiaj znowu rezygnowałam zadowolona, że w końcu się uwolnię od tych wszystkich ubezpieczeń i polis, ale oczywiście nie mogło być łatwo. Rezygnacja owszem przebiegła sprawnie, ale Pan potem powiedział - "mam dla Pani propozycję". Zmroziło mnie, bo wiedziałam jak to się skończy - wyjdę z kolejną polisą. Tym razem jednak postanowiłam się nie dać. Pan zawzięcie tłumaczył zawiłości nowej polisy czy czegoś tam (nie wiem, udawałam, że słucham), aż w koncu zadał pytanie - jaki Vat Pani płaci? No to ja - "yyyyy, ale że o co chodzi, o podatek?" . Tak - mówi Pan - "jaki Pit, w jakim progu podatkowym Pani jest?" - "yyy, wie Pan co, ja nie wiem, mój mąż to rozlicza, ja to taka żona przy mężu, ale duży, wysoki ten próg, oj wysoki no mówię panu i pieprzę jakieś trzy po trzy, a polisy takie ważne blablabla, patrząc przy tym jak idiotka. Pan dziwnie spojrzał i pyta - "no ale jaki numer Pit-u?"- "yyyyy ja nie wiem, Panie, ja nic nie wiem, ja się tam tylko podpisuję". Chłop załamał ręce. Autentycznie! zobaczył, że nie ma z kim rozmawiać, zwinął papiery i powiedział żebym porozmawiała z mężem czy jestem zainteresowana. Bąknęłam coś tam pod nosem, że ja taka niezorientowana i zaśmiałam się głupkowato hihihi oraz ładnie podziękowałam. Pan, żegnając się ze mną był jakby mniej wylewny, niż witając. A jak wyszłam z firmy zauważyłam, że wylazł za mną żeby zobaczyć jak idę do samochodu, tachając ze sobą oczywiście Zu :) Idiotka etatowa, ale polisy mi nie wcisnął.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetnie napisane i proszę o więcej takich artykułów.
OdpowiedzUsuńSamych polis ubezpieczeniowych jest cała masa więc na dobrą sprawę to tylko od nas zależy na jaką się zdecydujemy. Gdy jesteśmy posiadaczami pojazdu mechanicznego to na pewno musimy mieć bardzo dobrą polisę i zarazem tanią na nasze auto. Warto jest zapoznać się z wpisem https://kioskpolis.pl/jak-znalezc-najtansze-ubezpieczenie-oc/ który bardzo wiele kwestii wyjaśnia.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy wpis. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuń