sobota, 28 listopada 2015

Hammam, S-ka i ja

Kilka lat temu wybraliśmy się ze S-kimi na wakacje do Turcji. O pięknej pogodzie, wszelkich wygodach, wspaniałym nastroju i dobrej zabawie nie ma co mówić, bo to dla większości nudne. Pewnego dnia leżąc i robiąc nic, stwierdziłyśmy ze S-ką, że może warto by pójść do łaźni tureckiej tzw. Hammamu. No bo skoro jesteśmy w Turcji, to czemu by nie. Udałyśmy się więc w stosowane miejsce. Warunek był jeden, że chcemy razem, a nie pojedyńczo. Kiedy stawiłyśmy sie na umówioną godzinę, miły Pan z długimi ciemnymi włosami (mało przystojny) i mocno śmierdzący papierosami zaprosił nas do przebieralni, gdzie kazał się rozebrać. Całkowicie. Trochę się zdziwiłyśmy, bo byłyśmy przekonane, że będziemy w strojach kąpielowych. No ale stwierdziłyśmy, że przecież spoko, co tam, wszak było to parę kilogramów temu i wyglądałyśmy całkiem całkiem, a na golasa przecież tam latać nie będziemy. Pan zaprowadził nas do cudownej pieczary, nagrzanej i naparowanej, gdzie czekał jeszcze jeden Pan (prezentujący się dużo lepiej od poprzedniego). Drugi Pan trafił się S-kiej, mi niestety ten pierwszy. Położyłyśmy się na rozgrzanych płytach, dla mnie wyglądających jak nagrobki i panowie zaczęli nas peelingować, masować pianą, potem polewać wodą, potem znowu masować. Było nam jak w raju. Gorąco, przyjemnie ach i och. Rozmawiałyśmy sobie beztrosko i bez skrępowania przy Panach, bo przecież to Turcy i nic nie rozumieją. Śmiałyśmy się, że my tu takie gołe i dwóch Panów z nami i głupie żarty sobie robiłyśmy i mówiłyśmy o śmierdzeniu papierosami i który lepszy a który gorszy, takie tam głupie gadanie gołych bab, leżących na kamieniach. Potem posadzili nas w jakichś szlafrokach, nałożyli maski na twarz i dali do picia jakieś uzdrawiające soki. Następnie znowu kazali wyłazić z tych szlafroków i masowali całe ciało, łącznie z twarzą. Było mi cudownie, tylko papierosowy smród lekko mnie powalał. No ale dobra, trzeba zrozumieć człowieka. Po skończonych zabiegach byłyśmy rozanielone, wniebowzięte i w ogóle ekstra. Później siedząc przy basenie opowiadałam jednej miłej pani z Pruszkowa jak to tam cudownie i super, a po skończonej opowieści Pani mówi do mnie – "tak tak, ja wiem, byłam, tylko ja ciągle w stroju, chciałam zdjąć, ale mi powiedział, że nie trzeba, a wie Pani, że ten przystojniejszy w październiku bierze ślub z Polką i świetnie mówi po polsku?" Taaaaaa


Tu spędziliśmy leniwe 2 tygodnie, czytając, gadając, śmiejąc się i robiąc nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz