Kilka lat temu wybraliśmy się ze
S-kimi na wakacje do Turcji. O pięknej pogodzie, wszelkich wygodach,
wspaniałym nastroju i dobrej zabawie nie ma co mówić, bo to dla
większości nudne. Pewnego dnia leżąc i robiąc nic,
stwierdziłyśmy ze S-ką, że może warto by pójść do łaźni
tureckiej tzw. Hammamu. No bo skoro jesteśmy w Turcji, to czemu by
nie. Udałyśmy się więc w stosowane miejsce. Warunek był jeden,
że chcemy razem, a nie pojedyńczo. Kiedy stawiłyśmy sie na
umówioną godzinę, miły Pan z długimi ciemnymi włosami (mało
przystojny) i mocno śmierdzący papierosami zaprosił nas do
przebieralni, gdzie kazał się rozebrać. Całkowicie. Trochę się
zdziwiłyśmy, bo byłyśmy przekonane, że będziemy w strojach
kąpielowych. No ale stwierdziłyśmy, że przecież spoko, co tam,
wszak było to parę kilogramów temu i wyglądałyśmy całkiem
całkiem, a na golasa przecież tam latać nie będziemy. Pan
zaprowadził nas do cudownej pieczary, nagrzanej i naparowanej, gdzie
czekał jeszcze jeden Pan (prezentujący się dużo lepiej od
poprzedniego). Drugi Pan trafił się S-kiej, mi niestety ten pierwszy.
Położyłyśmy się na rozgrzanych płytach, dla mnie wyglądających
jak nagrobki i panowie zaczęli nas peelingować, masować pianą,
potem polewać wodą, potem znowu masować. Było nam jak w raju.
Gorąco, przyjemnie ach i och. Rozmawiałyśmy sobie beztrosko i bez
skrępowania przy Panach, bo przecież to Turcy i nic nie rozumieją.
Śmiałyśmy się, że my tu takie gołe i dwóch Panów z nami i
głupie żarty sobie robiłyśmy i mówiłyśmy o śmierdzeniu
papierosami i który lepszy a który gorszy, takie tam głupie
gadanie gołych bab, leżących na kamieniach. Potem posadzili nas w
jakichś szlafrokach, nałożyli maski na twarz i dali do picia jakieś
uzdrawiające soki. Następnie znowu kazali wyłazić z tych
szlafroków i masowali całe ciało, łącznie z twarzą. Było mi
cudownie, tylko papierosowy smród lekko mnie powalał. No ale dobra,
trzeba zrozumieć człowieka. Po skończonych zabiegach byłyśmy
rozanielone, wniebowzięte i w ogóle ekstra. Później siedząc przy basenie opowiadałam jednej miłej pani z Pruszkowa jak to tam
cudownie i super, a po skończonej opowieści Pani mówi do mnie –
"tak tak, ja wiem, byłam, tylko ja ciągle w stroju, chciałam
zdjąć, ale mi powiedział, że nie trzeba, a wie Pani, że ten
przystojniejszy w październiku bierze ślub z Polką i świetnie
mówi po polsku?" Taaaaaa
Tu spędziliśmy leniwe 2 tygodnie, czytając, gadając, śmiejąc się i robiąc nic.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz