Znowu postanowiłam się odchudzać. No
normalne przecież i każda kobieta mnie zrozumie. A ponieważ trochę
na odchudzaniu się znam i w teorii jestem całkiem dobra, to
ustaliłam sobie zdrową dietę oraz godziny, o których powinnam
spożywać. Pierwszego dnia trzymałam się dzielnie i elegancko,
zjadłam tylko to co było w diecie, czułam się lekko i przyjemnie
i z dumą myślałam o tym jak to cudownie tak się odchudzać i jaka
to ja jestem ekstra. Już nawet wyobrażałam sobie jak idę na
zakupy i jak szałowo wyglądam w przymierzalni w każdym z
mierzonych ciuchów. Drugiego dnia zjadłam śniadanie równie
elegancko jak pierwszego i drugie śniadanie też. Niestety po drugim
śniadaniu odkryłam opakowanie ptasiego mleczka (kto je położył
na moich oczach tzn. w kącie szafki na górnej półce??!!), po
spróbowaniu czy się przypadkiem nie zepsuło, a dokładny obraz
mogło dać tylko jakieś 10 sztuk, odkryłam nagle, że obok leży
czekolada…hmmmm, co to za czekolada? Ach mleczna z bakaliami, no
tak tak, a jak ona smakuje? Zeżarłam szybko całą żeby dzieci
nie zobaczyły (nie wiem czy czekolady czy mnie), a następnie
fałszywym głosem zapytałam ich – „dzieci, chcecie czekoladę?”
dzieci chciały, więc bezkarnie mogłam odpakować następną
nadziewaną i już przy nich wciągnąć kilka kostek, bo przecież
kilka mi nie zaszkodzi. No i mam postanowienie, że od jutra znowu
będę się pilnować.
A dziś nocowała u mnie Przyjaciółkaodlat i doszłam do wniosku, że takie śniadanie jest jak najbardziej na miejscu. Ona może, bo jest anorektycznie chuda, ja nie mogę, bo jestem chuda rubensowsko, ale i tak było przyjemnie opychać się takimi pysznościami. Nawet M się złamał. Coś tam marudził o zbyt wysokim cukrze, ale kto by go słuchał, zresztą jak spróbował, to okazało się, że ten cukier to chyba nie jest taki wysoki i coś tam było o ogólnym dobrym prowadzeniu się i że raz na jakiś czas można i jakieś takie nudy :) Dla dzieci nie zostało, ale one będąc w szkole nie wiedziały co się tu wyprawia :) Pączki były grzeszne, pyszne i znowu od jutra postanowienie :) hahahaahhaha
A dziś nocowała u mnie Przyjaciółkaodlat i doszłam do wniosku, że takie śniadanie jest jak najbardziej na miejscu. Ona może, bo jest anorektycznie chuda, ja nie mogę, bo jestem chuda rubensowsko, ale i tak było przyjemnie opychać się takimi pysznościami. Nawet M się złamał. Coś tam marudził o zbyt wysokim cukrze, ale kto by go słuchał, zresztą jak spróbował, to okazało się, że ten cukier to chyba nie jest taki wysoki i coś tam było o ogólnym dobrym prowadzeniu się i że raz na jakiś czas można i jakieś takie nudy :) Dla dzieci nie zostało, ale one będąc w szkole nie wiedziały co się tu wyprawia :) Pączki były grzeszne, pyszne i znowu od jutra postanowienie :) hahahaahhaha

Oj tam cukier i diety niem a jak nasze polskie pączki! Pyszne były
OdpowiedzUsuń