czwartek, 12 listopada 2015

Zakupy z Zu

Zu zasnęła jak anioł w samochodzie, więc postanowiłam wykorzystać ten moment i zrobić zakupy. Przełożyłam ją do wózka i dziarsko wkroczyłam do Stokrotki. Chodzę sobie spokojnie, wybieram co tam potrzeba, wózek już prawie cały zapełniony, kiedy nagle widzę, że z wózka patrzą na mnie szeroko otwarte oczy. Myślę - O matko, tylko nie to, tylko nie to, Zu proszę Cię, tylko nie to!!!! I naaaagle zaczyna się, od razu pełną parą (skąd w tym maleńkim ciele taki wielki głos?). Nie pomaga machanie ani piersią z kurczaka, ani pomidorkami koktajlowymi, ani nawet kaszą kuskus, Zu drze się jak opętana, więc gdzieś między mąkami a przyprawami wyciągam ją z wózka i trzymając ją na jednym ręku, drugą gorączkowo dobieram co tam jeszcze potrzeba. Zu zadowolona siedzi na ręku i przygląda się jak drugą ręką prowadzę jej wózek, trzecią i czwartą wrzucam kolejne produkty. Podchodzimy do kasy, Zu znowu zaczyna koncert, czerwona i spocona. Jakaś miła Pani dobiega do mnie szybko, wyjmuje moje zakupy na taśmę, szczebiocząc radośnie „ to nic to nic, ja też mam dzieci, teraz dorosłe, ale jaka to radość, zobaczy Pani tratatatatata”. Ona nie wie, że mam ich więcej i znam ten miód Miła Pani Kasjerka liczy i sama pakuje moje zakupy, szybko szybko, wszyscy pomagają, Zu nadal nie wychodzi z roli. Koniec zakupów. Wychodzimy ze sklepu i co? Mój anioł powraca, na twarzy uśmiech i pełnia szczęścia i już spokojnie wracamy do domu Zu ma 5,5 m-ca, a spryt już się ujawnił :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz