sobota, 21 listopada 2015

Samotność z Pink i rowerkiem


Postanowiłam, że będę jeździć na rowerku. Mam w piwnicy tzw. Pokój Ryśka (nazwa wzięła się od kota, który bardzo lubił tam spać) i jest to idealne miejsce do ukrycia się przed wszystkimi. Zniosłam więc tam sprzęt grający, rowerek stacjonarny, matę i hantle. Zaniosłam tam też buty do ćwiczenia, ręcznik i wodę, żeby być profesjonalnie przygotowaną i żeby stamtąd nie wychodzić w czasie ćwiczeń. No i przede wszystkim żeby mnie tam nikt nie odnalazł. Ja lubię spokój, a w czasie ćwiczeń ostatnią rzeczą jakiej chcę słuchać jest gadanie Nitki mamo tratatatataatatta mamo tratatatatatatatatata mamo tratatatatatata....i tak w kółko. Często nawet nie wiem co ona do mnie mówi, za to wiem, że bardzo dużo i bardzo głośno. W to gdzie jestem był wtajemniczony tylko M. No i udało mi się kilka razy zejść na dół niepostrzeżenie, włączyć muzykę (dla mnie Pink jest idealna do ćwiczeń) i oddać się samotnemu, ale bardzo przyjemnemu ćwiczeniu :). Nikt nie gada, nikt nic nie chce, ach jak mi cudownie. Niestety, po kilku dniach Nitka szukała mnie po całym domu i przypomniała sobie, że jest jeszcze piwnica. Była przekonana, że nastawiam pranie, więc jakie było jej zdziwienie, kiedy odkryła co robię naprawdę. Kiedy powiedziała – "mamusiuuuu, dlaczego nie powiedziałaś, że tu sobie tak fajnie ćwiczysz?", ścisnęło mnie w środku tylko trochę i fałszywie odpowiedziałam – "nie sądziłam, że będziesz chciała". Na co ona – "chcę, chcę". I już za 5 minut przebrana, w sportowych butach, trajkotała mi nad uchem kiedy robiłam brzuszki, kazała ustawiać rowerek na swój wzrost, rozłożyć drugą matę, a na koniec jeszcze tańczyć. I cały czas gadała. Samotność z Pink i rowerkiem szlag trafił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz